Przejdź do menu głównego Przejdź do wyszukiwarki Przejdź do treści

Dostępne skróty klawiszowe:

  • Tab Przejście do następnego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Shift + Tab Przejście do poprzedniego elementu możliwego do kliknięcia.
  • Enter Wykonanie domyślnej akcji.
  • ALT + 1 Przejście do menu głównego.
  • ALT + 2 Przejście do treści.
  • Ctrl + Alt + + Powiększenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + - Pomniejszenie rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + 0 Przywrócenie domyślnego rozmiaru czcionki.
  • Ctrl + Alt + C Włączenie/wyłączenie trybu kontrastowego.
  • Ctrl + Alt + H Przejście do strony głównej.
1 kwietnia 2025

Od poezji nie da się uciec

Drukuj

Skąd i kiedy pojawiło się pisanie? Gdzie tkwią inspiracje? Jaka jest relacja między formą, treścią czy emocjami zawartymi w tekstach? I w ogóle do kogo to wszystko trafia? Okazją do rozważań o subtelnym świecie poezji i twórczości literackiej było spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej z Małgorzatą Wandasiewicz i Marzeną Orczyk-Wiczkowską.

Z końcem 2024 r. światło dzienne ujrzały dwa tomiki wierszy – „Liryka kwantowa” Małgorzaty Wandasiewicz i „Miłość i inne święta” Marzeny Orczyk-Wiczkowskiej. Obie pozycje wydane przez MBP były dobrym przyczynkiem do tego, aby autorki-dąbrowianki spotkały się z czytelnikami.

Pokusa pisania

– Od dziecka pisałam to i owo, mama czytała mi dużo poezji. Zaczęłam od fraszek, przez pisanie poczułam, że mam trochę władzy. Dzięki temu, że piszę, zostałam dostrzeżona. We wczesnej młodości pisałam wiersze białe i rymowane, to już było takie tworzenie na poważnie, jednak odrzuciłam to na 20 lat. Jerzy Szatkowski, poeta, mój przyjaciel, podtrzymał tę pasję, wskrzesił poetycki ogień, więc piszę nadal – opowiadała Małgorzata Wandasiewicz.

– Jestem córką polonistki, więc od początku miałam intensywny kontakt z literaturą, a już jako dziecko dużo czytałam. W wieku nastoletnim zaczęłam pisać wiersze i krótkie opowiadania. Pęd zanikł i odezwał się około trzydziestki. Od tego czasu trwa pisanie na poważnie – wspominała Marzena Orczyk-Wiczkowska.

W życiorysie obu poetek wystąpiła „wyrwa”, po przekroczeniu której wróciły do tworzenia.

– Zajęłam się budowaniem rodziny, relacji z mężem, z córeczką. Wówczas pisałam, ale lądowało to w szufladzie. Mojemu przyjacielowi, Jerzemu Szatkowskiemu, zależało, żebym jednak znów weszła w tę pozytywną zatratę. Przyznam, że brakowało mi tego. Do pisania wróciłam naturalnie, spokojnie. Było mi to potrzebne, bo sztuka, twórczość daje wiele radości. Daje coś, czego się nie odczuje inaczej – przyznała Małgorzata Wandasiewicz.

– Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, co było bodźcem, że wróciłam do tworzenia. Pamiętam za to, dlaczego przestałam pisać jako nastolatka – opowiadała Orczyk-Wiczkowska.

– Wysłałam wiersze do krytyka gazety „Nike”. Dostałam odpowiedź, że obrałam dobry kierunek, żebym przysłała następne. Wówczas zainteresowałam się tematyką wojenną i obozową. Wysłałam więc próbkę tego rodzaju wierszy, ale zostały bardzo skrytykowane, co mnie zdystansowało i przestałam się realizować w tym kierunku. Potem przyszły studia, inne zajęcia. Jednak pisanie po trzydziestce powróciło – wspominała. 

Treść, emocje i forma

– Forma jest ważna, bo gdybyśmy emocje przelewali na papier, to nie wszystko byłoby wierszem. Niektórzy porządkują tak wewnętrzny świat. Gdy czytamy i piszemy, to wchodzi to w nawyk. Tak jak rzemieślnik coś kreuje, można robić to z zamkniętymi oczami. Potem się szlifuje, zmienia się coś. Dla dobra tekstu, który ma finalnie powstać – wyjaśniała Orczyk-Wiczkowska.

– Forma jest równie ważna jak treść. Dużo hebluję, rozprawiam się z tekstem na wiele sposób, nie idzie od razu pod cudze oczy. Najpierw muszę przeczytać go na głos. To inny odbiór, inaczej wybrzmiewa. Jest to dla mnie istotne, bo wykorzystuję moje teatralne zamiłowania. Biorę pod uwagę, że ktoś może chcieć recytować, więc tekst musi się dobrze układać w gębie. Lubię, jak wiersz, ale też proza ma rytm – stwierdziła Wandasiewicz.

– Też lubię rytm. Mam skazę, bo chodziłam do szkoły muzycznej. W warstwie rytmiczno-melodyjnej wiersz musi być uformowany – przyznawała Orczyk-Wiczkowska.

Obracając się w środowisku poetyckim, nie sposób uciec od wpływów i inspiracji innych piszących.

Inspiracje i fascynacje

– Był czas fascynacji różnymi twórcami. Nieraz, będąc za mocno pod ich wpływem, pisze się tak jak oni. Trudno się oderwać, więc widać, czego człowiek się naczytał. Niemniej staram się o swoją specyficzną frazę, żeby być rozpoznawalną – wyjaśniała Wandasiewicz.

– Kiedyś fascynował mnie nurt ośmielonej wyobraźni, Tomaž Šalamun, wręcz pisałam nim. Teraz idę w stronę mniej surrealistycznych, skomplikowanych tekstów, ale zarazem takich, które też otwierają wiele przestrzeni. Wolę klarowny przekaz, mniej musujący sensami – opisywała Orczyk-Wiczkowska.

Autorki podkreślały, że w Polsce zainteresowanie poezją jest raczej niszowe, ale ważną rolę w jej popularyzacji odgrywają social media. Choć zarazem łatwość publikowania i docierania tą droga do szerokich odbiorców sprawia, że uzewnętrzniają się tam po prostu grafomani czy ocierający się raczej o publicystykę niż literaturę.

Przemysław Kędzior

Artykuł ukazał się w marcowym wydaniu Przeglądu Dąbrowskiego

Czytaj więcej

Kultura

Kilar in blue. Jazzowe inspiracje muzyką filmową

Rekreacja

Cypelek piękny także po zmroku

Nieruchomości

Przetargi na sprzedaż nieruchomości położonych przy ul. Topolowej

Komunikaty

W czwartek mogą wystąpić problemy z dostępem do BIP